wtorek, 7 lutego 2017

INFORMACJA!

Rozdziału nie ma prawie miesiąc. MIESIĄC. Jestem na siebie strasznie zła. Wybaczcie mi. Kończył mi się pierwszy semestr i musiałam jakoś sobie odpuścić tego bloga, a zająć się nauką. Już jestem po (na szczęście) ,a do tego od soboty zaczynam ferie, także coś naskrobię i mam nadzieję ,że pojawi się rozdział :D
Pozdrawiam,
Aleks M.

niedziela, 15 stycznia 2017

Rozdział 7

Wigilia. Mój ulubiony czas. Czas ,który mogę spędzić ze swoją rodziną, nie patrząc na żadne sprzeczki i kłótnie. Taka magiczna chwila ,gdzie zapominamy o wszystkim i oczekujemy narodzin Jezusa. Łączy to wszystkich ludzi bardzo silną więzią. Do rozpoczęcia uczty zostało niewiele. Pomagałam swojej mamie w kuchni ,a teraz stoję przed szafą i zastanawiam się w co ubrać. Ten dylemat...Po 15 minutach sterczenia, zdecydowałam ubrać się w koronkową sukienkę o kolorze kremowym sięgającym do kolan. Rozpuszczę jeszcze tylko włosy i będzie idealnie. W tle leciała muzyka z laptopa. Po chwili jednak usłyszałam komunikat ,że ktoś dzwoni do mnie ze Skype'a. Odwróciłam się i zobaczyłam połączenie "Kamil dzwoni", jakoś wcale mnie to nie dziwi. Szybko odebrałam połączenie.
- Cześć kochanie - powiedział Kamil ,zanim ledwo zdążyłam się odezwać. Był ubrany już w elegancką koszulę ,która świetnie podkreślała jego mięśnie. - Jak przygotowania do świąt?
- Cześć - odpowiedziałam - W sumie nieźle. Pomogłam już mamie i możemy czekać na pierwszą gwiazdkę. A u Ciebie?
Ku mojemu zdziwieniu Stoch zaczął chichotać.
- Moja mama lata od rana jak opętana - powiedział rozbawiony - Wiesz u Niej musi być wszystko dopięte na ostatni guzik. Chce jak najlepiej przyjąć rodzinę. Kazała mi siedzieć spokojnie razem z tatą ,a Ona sama wszystko zrobi z moimi siostrami.
- To u mnie nie jest tak źle. A tak w ogóle zapowiedziałeś mój przyjazd?
- Eee - podrapał się po głowie - No nie. Jakoś nie miałem do tego okazji. Ale powiem im na Wigilii - zapewnił - A ty już powiedziałaś o mnie?
- Właśnie zamierzam powiedzieć na kolacji - uśmiechnęłam się - Wiesz co muszę już kończyć ,bo tata mnie woła. Wesołych świąt kochanie!
- Okej, wesołych! Kocham Cię!
- Ja Ciebie też. Pa!
Po skończeniu rozmowy, zeszłam na dół. Rozstawiliśmy stół i roznosiłam potrawy. Zaczęłam już robić się głodna. Reszta mojej rodziny również czekała z niecierpliwością. Ciekawe jak zareagują na moją wiadomość...
- Pierwsza gwiazdka! - krzyknął mój młodszy brat Kacper. Co roku to samo. Mój 12-letni brat zawsze stoi przy oknie i oczekuje tej gwiazdki. Jak ja się stęskniłam! Tradycyjnie zaczęliśmy dzielić się opłatkiem. Życzenia jak życzenia. Oczywiście większość życzyła mi kawalera ,ale się zdziwią jak im powiem...
Po godzinie byłam już najedzona. Chyba nie zmieszczę się już w swoje spodenki. Przyszedł czas na prezenty. Połów był całkiem niezły, oczywiście też nakupowałam dużo prezentów. Byłam na świątecznych zakupach i sprawiłam Kamilowi złoty zegarek. Odłożyłam trochę pieniędzy, mam nadzieję ,że mu się spodoba. Po kolejnej godzinie nadszedł czas na powiedzenie prawdy. Trochę się stresuję..
- Ee- zaczęłam - Mamo, tato chcę Wam coś ważnego powiedzieć i całej reszcie też.
- A co to takiego kochanie? - spytała moja ciocia Renata.
- No bo wiecie - powiedziałam - Jestem fizjoterapeutką i poznałam tam wielu skoczków...
- Oo znalazłaś sobie jakiegoś kawalera? - zapytała moja druga ciocia.
Wszyscy na mnie spojrzeli. Cisza nastąpiła nagle. Cholera...
- Tak - powiedziałam pewnie - Tak znalazłam ciociu. Jestem z Nim już od miesiąca.
- Czemu nam nie powiedziałaś? - spytał z wyrzutem mój tata.
- Chciałam utrzymać to w tajemnicy i teraz była okazja ,aby Wam powiedzieć. Mam nadzieję ,że się cieszycie...
- No pewnie córciu! To jak się nazywa? - spytała z entuzjazmem moja mama.
- Kamil, jest oczywiście skoczkiem.
- Oo - powiedział zachwycony dziadek - To ten Kamil Stoch?
Tata wytrzeszczył oczy. No tak był wielkim kibicem skoków, więc nie dziwne ,że dowiedział się ,że jego córka chodzi z sławnym skoczkiem.
- Tak to ten dziadku. Jestem z nim bardzo szczęśliwa.
- Trzeba to oblać! - krzyknął wujek Krzysiek.
Przyjęli to lepiej niż myślałam. Naprawdę cieszyli się z mojego związku i mocno mi kibicowali. Moi rodzice już szczególnie byli zachwyceni. Powiedziałam im ,że jutro Kamil po mnie przyjedzie i zapoznam ich z nim. Jestem bardzo szczęśliwa. Mam wspaniałą rodzinę i chłopaka. Nie wiem co by mogło zburzyć moją euforię...Cała rodzina normalnie upiła się z mojego związku! Cieszyli się bardziej niż w wtedy, kiedy dowiedzieli się o moim związku z Mateuszem. To dobry znak. Znak ,że trzeba zapomnieć o przeszłości i iść dalej. Razem z Kamilem.


Perspektywa Kamila
Cała rodzina żartuje, popija alkohol i je. Wiadomo rodzinna atmosfera. I to najbardziej lubię. Strasznie stęskniłem się za moją rodziną...Można powiedzieć ,że nie ma mnie prawie pół roku w domu. Tylko na święta zawsze wracam ,a potem dalej jeżdżę na zawody. Życie skoczka nie jest łatwe, ale przyzwyczaiłem się już do tego i moja rodzina też. Dokończyłem ostatni kawałek ciasta i postanowiłem już nie jeść. Nie wolno mi się tak strasznie objadać, takie życie sportowca. Czas wkroczyć do akcji. Trzeba w końcu powiedzieć im no nie? Chociaż boję się im powiedzieć. Nie wiadomo jak zareagują na tą nowinę, ale wiem jedno. Mimo tego chcę dzielić z Olą swoją przyszłość. W tym nikt nam nie przeszkodzi!
- Mamo, tato - zacząłem - Chciałbym Was coś bardzo ważnego powiedzieć.
Zwrócili na mnie swój wzrok, zresztą reszta rodziny również z zaciekawieniem patrzyła się na mnie.
- O co chodzi synu? - zapytał mój tata, dolewając sobie jeszcze kieliszek czerwonego wina.
- No bo ee...- zacząłem się jąkać - Ee ,no mam dziewczynę. Nazywa się Ola, jest fizjoterapeutką mojej kadry no i jesteśmy ze sobą od miesiąca. - wypaliłem.
Wujek Radek wytrzeszczył oczy. Inni również byli poruszeni. To takie straszne?
- Naprawdę synku? - zawołała moja mama - Czemu wcześniej nam nie powiedziałeś? Cieszę się bardzo! Prawda Bronek? - kobieta szturchnęła swojego męża łokciem.
- Tak...Tak oczywiście - powiedział. - Synu gratuluję ci bardzo, mam nadzieję ,że okaże się już tą jedyną.
Reszta rodziny mi pogratulowała. Przyjęli to o wiele lepiej niż myślałem!
- To kiedy ta młoda dama Nas odwiedzi? - spytał w końcu mój ojciec.
- Jutro, jeśli to nie problem. I chcemy zostać tu jeszcze kilka dni. No wiecie, teraz będziemy trenować w Zakopanem ,więc jest do tego idealna okazja, a potem wybywamy na Turniej Czterech Skoczni - odpowiedziałem.
- Ależ skąd synku! - żachnęła się mama - Z miłą chęcią ją przyjmiemy! To dobrze ,że ją zaprosiłeś ,bo lepiej pozna naszą tradycję i rodzinę. Skąd Ona jest?
-  Z Wrocławia pochodzi ,ale od roku mieszka w Wiśle - sprostowałem -Okej, jutro z rana po nią jadę, także oczekujcie Nas - oznajmiłem.
- A jej rodzice o Was wiedzą? - spytała moja babcia.
- Jutro ich właśnie poznam. - uśmiechnąłem się.
- No to dobrze - odpowiedziała babcia.
- No czas najwyższy Kamil na jakiś poważny związek. W końcu masz już swoje 28 lat! - mruknął tata.
- Wiem o tym - przewróciłem oczami - Jestem pewny ,że Ola to ta jedyna. Chcę z nią być bardzo.
Kiedy zrobiło się już późno postanowiłem iść spać. Rodzina dawno się rozjechała do domu. Wstaję bardzo wcześnie, bo do Wrocławia jest kawałek drogi. Ale w końcu zobaczę swoją dziewczynę! Przez te kilka dni bardzo się za nią stęskniłem. Boję się trochę ,że jej rodzice mnie nie polubią. Tego najbardziej się obawiam, ale jestem pozytywnej myśli. Po takich dość nie miłych rozmyślaniach, usnąłem.
Wstałem po 6 rano, wypiłem kawę i wyszykowałem się. Trzeba zrobić jakieś wrażenia na jej rodzicach...Upewniłem się ,że spakowałem jeszcze prezent dla Oli i ruszyłem w trasę. Jak nie będzie korków to może będę u Niej przed 10 rano. Stres jest coraz większy. Będzie dobrze...

Perspektywa Oli
Od rana chodzę zdenerwowana. Nie wiem sumie dlaczego, ale mam nadzieję ,że Kamil dotrze bezpiecznie. Prószy u Nas dość gęsty śnieg i martwię się ,że coś się stanie. Po 9 zadzwonił do mnie Kamil z informacją, że została mu już niecała godzina do Wrocławia. Patrzę na zegarek - za piętnaście dziesiąta. Moi rodzice też czekają na swojego - no tak myślę - przyszłego zięcia. Postawiłam swój prezent dla Kamila na stole. Ładnie go wczoraj zapakowałam i myślę ,że się ucieszy z takiego prezentu. Po kolejnych 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko złapałam prezent i poszłam otworzyć drzwi. Na progu stał Kamil uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Kamil! - krzyknęłam, rzucając mu się w ramiona. Tęskniłam za nim cholernie.
Skoczek zaczął się śmiać i mocniej przyciągnął mnie do siebie.
- Też się za Tobą stęskniłem skarbie - odrzekł.
Kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy, postanowiłam wręczyć mu prezent. Jednak zanim to nastąpiło Kamil wszedł do środka i się rozebrał.
- Kamil - zaczęłam - Mam dla Ciebie prezent świąteczny. Mam nadzieję ,że ci podpasuje.
Wręczyłam mu prezent. Zaczął powoli go otwierać. Kiedy zobaczyć zawartość prezentu, uśmiechnął się.
- Jest wspaniały! Naprawdę dziękuje ci za ten prezent!
Mocno mnie pocałował, po czym dodał:
- Ja też mam coś specjalnego dla Ciebie - mrugnął tajemniczo - Proszę kochanie.
Było to małe pudełeczko. Kiedy ją otworzyłam, zobaczyłam w niej złotą bransoletkę ,a do niej było przyczepione serduszko z datą ,kiedy zaczęłam chodzić z Kamilem. Wzruszyłam się. To był naprawdę piękny prezent...Przytuliłam go mocno.
- I jak podoba ci się? - zapytał.
- Jest wspaniały - szepnęłam.
Stoch pomógł mi ją założyć. Bransoletka świetnie się prezentowała na moim nadgarstku.
- No to chcesz już poznać moich rodziców?
- Jasne - odrzekł trochę nerwowo.
Zaczęłam chichotać.Weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice. Gdy tylko weszliśmy ich oczy zwróciły się na Nas.
- No ,więc oto jest Kamil. Mój chłopak. - przedstawiłam go.
- Bardzo mi miło cię poznać - powiedział mój tata i podał Kamilowi rękę.
- Mnie również - Kamil odwzajemnił uścisk.
Ku zdumieniu wszystkich moja mama podeszła do Niego i uściskała go jakby znali się z 10 lat.
- Witamy w rodzinie Kamil! - powiedziała wesoło.
Później siedzieliśmy w salonie i gawędziliśmy. Kamil sporo o sobie opowiadał. Głównie tata zadawał pytania, bo jego to bardzo interesują skoki. Ucieszył się bardzo ,kiedy Stoch powiedział mu ,że mogą przyjechać na konkurs do Wisły. Od razu przenocują u mnie w mieszkaniu ,więc wszystko pasuje.Ogólnie całe spotkanie przebiegało bardzo dobrze. Widać ,że Kamil im się bardzo spodobał. Po godzinie postanowiliśmy się zbierać. Jeszcze ja muszę zapoznać rodziców mojego chłopaka. Stres jest ,ale nie przejmuję się tym jakoś. Po gościnie moich rodziców, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Oczywiście moja mama musiała dać nam ciasta dla rodziców skoczka i kazali ich pozdrowić.
- I jak tam wrażenia? - spytałam chłopaka.
- Nie było tak źle - odpowiedział.
- Nie było? Mój tata to Cię pokochał jak powiedziałeś ,że pojedzie na skoki! Wpadłeś im w oko, naprawdę zrobiłeś dobre wrażenie - stwierdziłam.
- To dobrze - spojrzał na mnie i mrugnął.
Oby spotkanie z jego rodzicami było również pozytywne.
- Czyli zostajemy u Ciebie kilka dni ,a potem ruszamy na Turniej? - spytałam.
- Dokładnie tak, dobrze się składa, bo treningi mamy w Zakopanem ,a stamtąd również ruszamy na zawody.
- Yhm - mruknęłam.
- Wiesz ,że się za Tobą tęskniłem? - spytał.
- No pewnie ,że wiem - złapałam jego dłoń ,która spoczywała na skrzyni biegów. Staliśmy w okropnych korkach. Z Wrocławia zawsze jest ciężko wyjechać...Kamil spojrzał na mnie.
- Skoro się za Tobą stęskniłem to wiedz ,że jak przyjedziemy to nie dam ci spać - na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech. Zrobiło mi się gorąco. Jedyne co zrobiłam to uśmiechnęłam się. To było do przewidzenia...Półgodziny później jechaliśmy już spokojnie autostradą. Zachciało mi się spać ,więc postanowiłam uciąć sobie drzemkę. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
- Ola wstawaj - szepnął Kamil - jesteśmy na miejscu.
Zaczęłam się budzić. Przespałam całą podróż? No nieźle. Spojrzałam na widok za oknem. Zobaczyłam średni domek jednorodzinny z pięknym ogrodem. Tak, to dom Kamila. Jest naprawdę piękny!
Kamil wyciągał już moje walizki ,a ja wysiadłam niemrawo. Było zimno no ,ale jesteśmy w końcu w górach. Ale uwielbiam takie klimaty. Zresztą zawsze lubiłam góry. Drzwi otworzyły się i zobaczyłam średniego wzrostu blondynkę. To na pewno mama Kamila. Podeszła do Nas.
- Witajcie! Jak Wam minęła podróż?
Jak gdyby nic mnie przytuliła. Stoch uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Bardzo dobrze mamo - odpowiedział.
Kamil zaniósł walizki na górę do naszego pokoju. Ja się rozebrałam i weszłam do salonu. Moim zdaniem dom w środku był świetnie urządzony. Salon był przestronny i delikatny. Podobał mi się. W salonie ktoś już siedział. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie serdecznie i podał mi rękę.
- Bronisław, ojciec Kamila. Bardzo miło mi Cię poznać.
- Dziękuje, mi pana wzajemnie - również się uśmiechnęłam.
- Kamil bardzo dużo o Tobie mi opowiadał. - stwierdził po chwili - Normalnie tylko "Ola to, Ola tamto", nigdy nie gadał tak o żadnej dziewczynie!
Zarumieniłam się. Naprawdę.
- Chcesz coś kochanie do picia? - zapytała mama Kamila.
- O tak, bardzo chętnie.
- Kawa? Herbata? Może jakiś sok?
- Herbata jeśli to nie problem.
Pani Krystyna poszła do kuchni. Akurat do salonu wszedł Kamil. Jak zwykle miał wielkiego banana na twarzy.
- I jak tam zapoznanie? - zapytał.
- Bardzo dobrze - odpowiedziałam.
Chłopak usiadł koło mnie i złapał mnie za rękę. Wróciła mama Kamila. Jak Nas zobaczyła to szeroko uśmiechnęła się.
- No synku, oby ten związek był tym jedynym - powiedziała.
- Oczywiście ,że będzie - stwierdził pewnie- Kocham Olę i nic to nie zmieni.
Państwo Stochowie okazali się sympatycznymi ludźmi. Dobrze mi się z nimi rozmawiało. Byłam rozluźniona i zdaje mi się ,że mnie polubili. Mama Kamila opowiadała mi różne historie z dzieciństwa jej syna. Kamil siedział zażenowany, natomiast ja płakałam ze śmiechu. Dobrze ,że moi rodzice nie zaczęli gadać o moim dzieciństwie. Po przepysznej kolacji przygotowaną przez panią Krystynę postanowiłam odpocząć. Okazało się ,że będę razem z moim chłopakiem spać w jego pokoju. Był to niewielki pokój o kolorze ścian niebieskich. Dużo było książek na półkach - zwłaszcza kryminalnych. Również znajdowały się zdjęcia z dzieciństwa i nie tylko. Kamil miał też swój kącik - półka była praktycznie zawalona jego zdobytymi medalami i pucharami. Na honorowym miejscu stał puchar zdobyty w sezonie 2013/14 oraz 2 złote medale olimpijskie. Naprawdę dużo tego było. Kiedy się tak rozglądałam po pokoju, wszedł Kamil już kompletnie umyty. Po nim poszłam ja, byłam już bardzo zmęczona. To był dzień pełen emocji. Po 20 minutach kąpieli, wróciłam do pokoju i od razu wskoczyłam do łóżka. Stoch też już leżał i przeglądał coś na swoim laptopie. Zauważyłam na jego tapecie nasze wspólne zdjęcie.
- Skąd je masz? - zapytałam.
- Ale co?
- No to zdjęcie.
- Aa to. Dostałem od zaprzyjaźnionego fotografa. Kiedyś nam pstryknął zdjęcie. Mnie się bardzo podoba ,więc ustawiłem je na tapetę. - spojrzał na mnie z uśmiechem. Miło było to ,że opowiadał to z takim szczęściem.
- No to można powiedzieć ,że jestem już gwiazdą - zaśmiałam się.
- Moją gwiazdą - szepnął Kamil.
- Twoją.
W końcu Kamil odłożył laptopa i położył się koło mnie. Jak zwykle wtuliłam się w niego.
- Dobranoc - mruknęłam sennie.
- Dobranoc - odpowiedział.
Przez te kilka dni bardzo związałam się z jego rodziną.Zaaklimatyzowałam się w tym domu. Poznałam jego siostry, które okazały się bardzo miłe i zabawne.
- Nie wiem jak ty z nim wytrzymujesz - stwierdziła jedna z jego sióstr, pewnego dnia.
Rodzice Kamila polubili mnie i nie mogli się doczekać ,aż w końcu weźmiemy ślub. Ja nad tym jakoś nie myślałam. To jeszcze za krótko ,żeby tak szybko brać ślub. Miejscowość Ząb okazała się bardzo małą miejscowością oddaloną o kilka kilometrów od Zakopanego. Jednak nie mieliśmy problemów z dotarciem na treningi. Chłopaki trenowali intensywnie, było jeszcze parę poprawek ,ale myślę ,że na Turniej Czterech Skoczni jesteśmy już gotowi. Dzisiaj był już ostatni wieczór, właśnie pakowałam ostatnie rzeczy i trzeba było iść spać. Jutro z samego rana wyruszamy do Oberstdorfu. Kamil już spał padnięty. Miał bardzo intensywny trening, więc wcale mu się nie dziwię. Po całkowitym sprawdzeniu czy spakowałam wszystkie rzeczy również się położyłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

_________________________________________________________________________________
Wracam z kolejnym rozdziałem! :D Nie jestem z niego zadowolona ,ale daję go na bloga. Minęło trochę od dodania ostatniego postu ,ale musicie mi wybaczyć. Szkoła niestety robi bardzo dużo :/
Chciałabym Wam bardzo podziękować za ponad 5 tys. wyświetleń! Naprawdę się cieszę <3
Jestem dzisiaj bardzo "happy" ,bo Kamil wygrał już 3 konkurs pod rząd i jest Liderem Klasyfikacji - czyli tam ,gdzie mistrza miejsce powinno być :D Oczywiście Gregor wrócił i to ze znakomitym początkiem! W sobotę minimalnie mu się nie udało, ale dzisiaj zajął piękne 8 miejsce i pokazał klasę :) W Wiśle było świetnie, czekamy teraz na Zakopane :) Jest super!

Pozdrawiam,
Aleks M.


PS. Tak zmieniłam nazwę konta xD

sobota, 24 grudnia 2016

Rozdział 6

Stoimy i czekamy na decyzję Hofera. Ten człowiek mnie już denerwuje...Myśli ,że jak zrobi 15 min przerwy to silny wiatr ustanie. Cholera mnie już bierze! Wciąż czekamy na jego decyzję. Jest cholernie zimno, wiatr wieje jak nie wiem ,ale jednak dzielnie stoję. Kamil i reszta próbowali coś się rozgrzewać,ale zrezygnowali bo wiedzą ,że to nie ma już sensu. Za to zaczęli ganiać się jak małe dzieci. Co ja z nimi mam...
- Ale wy jesteście dorośli panowie - powiedziałam z ironią.
- Oczywiście! No bo to my w końcu no nie? - Żyła wypiął dumnie pierś do przodu. Zaczęłam się śmiać. Z nimi to nie da się nudzić! Odwróciłam się i spoglądałam na kibiców. Tak samo jak zawodnicy z niecierpliwością czekali na zawody. Chyba raczej nic z tego nie będzie...Nagle poczułam jak ktoś obejmuje w pasie. Bez wątpienia wiedziałam już kto to. I te jego perfumy...Uwielbiam je!
- A co tu mój skarb tak stoi sam? - szepnął Kamil do mojego ucha. Przeszły mnie dreszcze. Odwróciłam się w jego stronę. Jak zwykle miał wielkiego banana na twarzy.
- A tak szukam jakiegoś przystojnego kawalera - odpowiedziałam.
- Hmm, chyba już znalazłaś. - powiedział z namysłem.
- Serio? Gdzie?
Zaczęłam się rozglądać. Kamil zaśmiał się. Aż takie to śmieszne?
- Oczywiście kochanie ,że to o mnie chodzi!
- Naprawdę? Myślałam ,że chodzi ci o tamtego fotografa - wskazałam ręką na jakiegoś chłopaka ,który akurat robił zdjęcia. - Niesamowite z niego ciacho!
Kamila mina była bezcenna. Wyglądał jakby miał zaraz zwariować.
- O nie, nie,nie...Tak się bawić moja droga nie będziemy!
Nagle złapał mnie w pasie i przerzucił przez ramię. Wariat!
- Kamil puść mnie no! - pisnęłam.
- Puszczę Cię ,ale pod warunkiem ,że przyznasz mi rację z tym przystojnym kawalerem.
- Ech no dobra - westchnęłam - Jesteś Kamilku najlepszy, najprzystojniejszy jakiego świat nie widział.
 - I oto chodzi!
Stoch mnie puścił. Co za ulga...Jednak kiedy na niego spojrzałam, wiedziałam czego już ode mnie chce. Nastawił policzek i czekał na nagrodę. Już miałam go całować,jednak nie trafiłam w jego policzek tylko w usta. Pocałunek był długi. Usłyszeliśmy dźwięk aparatu. No to super, będziemy w gazetach...
- O to ci właśnie chodziło? - spytałam Kamila.
- Gdzie tam, chodziło mi tylko o pocałunek, ale gazety też mogą być- stwierdził. Walnęłam go w ramię.
- Głupek!
Kruczek pewnie będzie na Nas zły, nie chciał jakiegoś wielkiego rozgłosu o Nas. Po kolejnych 15 minutach Walter Hofer odwołał zawody. No w końcu! Zebraliśmy wszystkie swoje rzeczy i wróciliśmy do hotelu. Do kolacji zostało jeszcze niecałe 10 minut, więc mogę coś poleżeć. Co jak co ,ale moja praca to jest wyczerpująca...Mimo wszystko uwielbiam ją! Przez ten czas bardzo zżyłam się z chłopakami. Nigdy nie sądziłam ,że moje marzenie się spełni ,a tu proszę...Nawet jestem jednym ze skoczków. Czy może być coś lepszego? Do mojego pokoju nagle ktoś wparował. Sądziłam ,że to Kamil ,ale kiedy się odwróciłam zobaczyłam Kota.
- Maciuś co ty robisz? - jęknęłam. Maciek wyglądał na rozbawionego. Co im znowu wpadło do głowy?
- Proszę ukryj mnie szybko! Zaraz tu Piotrek przyjdzie!
- Czemu się przez niego chowasz? - spytałam zdziwiona. Znając życie chłopacy wpadli na jakiś pomysł...
- No szybko! Błagam Cię Ola!
Maciek klęknął na kolana i zaczął mnie prosić. Znowu ktoś wszedł do mojego pokoju. Był to Kamil. Popatrzył na Nas zdziwiony. Musiało to naprawdę dziwnie wyglądać...
- Co tu się dzie...- nie do kończył ,bo przerwał mu Kot:
- Cichoo! Muszę schować się do łazienki!
Wparował szybko do pomieszczenia. Stoch już całkiem był zdezorientowany.
- Ola do cholery co tu się dzieje!
- Mnie się pytasz? Sama nie wiem co Kot przeskrobał...
- Ale czemu klękał przed Tobą na kolanach?
Zanim odpowiedziałam kolejny ktoś wparował do mojego pokoju. Ja chyba już tu nigdy nie zaznam spokoju. Kubacki wszedł rozbawiony jak gdyby nic. Zaczął się śmiać. Oni coś brali czy co?
- Hah zaraz tutaj wpadnie Piotrek. Ale będzie zabawa...
- Co? - powiedział zdziwiony Kamil.
Sama już zgłupiałam...Naprawdę nie wiem co się dzieje. Dawid miał jednak rację. Ledwo co on przyszedł to zaraz wparował Żyła. Był bardzo zły. Co go tak mogło wkurzyć?
- Przyznać się! - krzyknął - Kto mi do cholery jasnej narysował na mojej ulubionej koszulce karniaka!?
No i wszystko jasne. Wiadomo kto był sprawcą. Kubacki dostał ataku śmiechu. Tak się śmiał ,że aż tarzał się po podłodze.
- To ty kretynie!?
- Hahaha ja? - wydusił Kubacki - Niee, ale to jest śmieszne haha!
Żyła spojrzał na Nas.
- Serio myślisz ,że to ja? - spytałam.
- No nie, ale yhm...Kamil.
- Ja? Was do reszty już pogięło!?
- No to kto to był! - krzyknął Piotrek.
Zrobiłam facepalm...Kretyni!
- Piotrek ,a jak myślisz? Kto jeszcze tutaj został? - spytałam ironicznie. Jak oni myślą? Zaraz tutaj zwariuje. Kamil spojrzał na mnie z uśmiechem. Chyba pomyśleliśmy o tym samym, bo zaczęliśmy się śmiać. Biedny Kotek...
- MACIEK! - ryknął Żyła - Wyłaź idioto jeden!
Drzwi od mojej łazienki otworzyły się. Kot wyszedł z podniesionymi rękoma.
- Tak to ja ,ale nie nazywaj mnie idiotą! To Dawid wpadł na ten pomysł! - palcem wskazał na Dawida.
- Ja? Idioto to ty mi to zaproponowałeś!
Zaczęli się sprzeczać. Głowa mnie ,aż zaczęła boleć...
- Wcale ,że nie! Ty chciałeś zrobić żart Piotrkowi!
- Co ty pieprzysz!
No i znowu ktoś wszedł do mojego pokoju. Kruczek spojrzał na Nas jak na jakiś kretynów.
- Nie chcę Wam przerywać tego kółka różańcowego...,ale właśnie już jest kolacja. Widzę Was za 2 minuty na stołówce!
- Wynocha! - wyganiałam ich z pokoju - Posprzeczacie się kiedy indziej!
Ruszyliśmy na kolację. Kamil musiał trzymać mnie za rękę. Wszyscy skoczkowie zaczęli wlepiać się we mnie...Trochę to krępujące. Poczułam mocniejszy uścisk Kamila. Zauważył to. Zazdrośnik jeden...
Po kolacji postanowiłam przejrzeć trochę portale. Ostatnio nie miałam na to czasu. W sumie nic ciekawego nie ma. Oczywiście moja przyjaciółka co chwilę dodaje zdjęcia z imprez. Ona to się nigdy nie zmieni...
Było już dobrze po 22. Trzeba było iść spać, bo jutro zawody. No chyba ,że znowu odwołają co jest bardzo prawdopodobne, bo wiatr do tej pory jest silny. Tylko odłożyłam laptopa i znowu otworzyły się drzwi do mojego pokoju. Chyba zacznę się zamykać te drzwi na klucz. Serio!
- Ech, Kamil czy ty nie możesz spać sam? Przecież dzielisz pokój ze Stefanem. - westchnęłam.
- Oj tam, wolę spać z Tobą niż słuchać tylko chrapania Stefana - odpowiedział z uśmiechem. Stoch położył się koło mnie. Wtuliłam się w Niego mocno. Słyszałam szybkie bicie jego serca. Po jakimś czasie zaczęły mi się oczy kleić. Byłam już strasznie śpiąca. Poczułam jak Kamil przykrywa mnie kołdrą i mocniej przytula. Po krótkim czasie usnęłam.

Kolejne zawody odwołane. Wiatr zdecydowanie wygrał ten weekend. No trudno. Jutro z rana wracamy i chłopaki będą trenować w Zakopanem na następne zawody w Lillehammer. Siedzę u siebie w pokoju po kolacji i próbuję ogarnąć papierki. Przedtem masowałam chłopaków, a teraz siedzą w pokoju. Ja już na szczęście kończę swoją papierkową robotę. Nie lubię tego, ale taki mój obowiązek.

Perspektywa Kamila
Siedzimy z chłopakami w pokoju i się strasznie nudzimy. Zawody odwołali, nawet nie poskakałem...
- Co robimy? - spytał Janek po dłuższej ciszy.
- Może w coś pogramy? - zapytał Żyła.
- Graliśmy wczoraj już...- powiedział Dawid. Wszyscy westchnęli. Ten wieczór strasznie się dłuży.
- Hmm, to może wpadniemy do Oli i obejrzymy jakiś film? - zaproponował Hula.
Wszyscy się zgodziliśmy. To był dobry pomysł. Wpadliśmy do jej pokoju. Spojrzała na Nas zdziwiona.
- No dobra, czego ode mnie chcecie?
- Obejrzeć film! - krzyknął Maciek.
Zgodziła się. Po 15 minutach oglądaliśmy jakąś komedię. Ja z Olą leżeliśmy na łóżku ,a chłopacy siedzieli na podłodze. Ogólnie film nie był zły, ale bez jakiejś rewelacji. Chłopaki się rozeszli ,a ja zostałem.
- Ola?
- Hmm? - mruknęła.
- Kiedy pojedziemy do moich rodziców?
Prawie zachłysnęła się piciem ,które akurat piła.
- Rodziców?
- No tak, wiem ,że chce wiązać z Tobą przyszłość ,więc chce zapoznać Cię z moimi rodzicami - oznajmiłem. Nie była całkiem przekonana.
- No nie wiem Kamil...,a co jeśli mnie nie zaakceptują?
- Nawet tak nie mój! - zaprzeczyłem. Spojrzała mi w oczy - Jesteś najwspanialszą osobą jaką znam. Ciebie nie da się nie lubić.
Uśmiechnęła się.
- Wiesz to może tak po Wigilii?
- W sumie pasuje. Będziemy mieć jeszcze wolne, więc możemy pojechać do rodziców. - stwierdziłem.
- Dobry plan, przyjedziesz do mnie w drugi dzień świąt do Wrocławia, od razu zapoznasz moich rodziców,a potem pojedziemy do twoich. - powiedziała z uśmiechem.
- Zgoda - odwzajemniłem uśmiech. Postanowiłem już iść spać. Złożyłem na jej ustach długi pocałunek. Wolałem z Nią zostać ,ale mnie wyganiała. Kiedy tak leżałem w łóżku to rozmyślałem o naszej przyszłości. Do tej pory dobrze Nam się układa, fakt nie jesteśmy jakoś strasznie ze sobą długo ,ale jestem szczęśliwy i ona też. Chcę jej dać wszystko co najlepsze. Kocham ją bardzo i wiem ,że to jest ta jedyna. Do tej pory nie miałem szczęścia z kobietami, ostatni mój związek po prostu się wypalił. Byłem z nią szczęśliwy z początku ,ale potem wszystko się wypaliło. Przy Oli tego nie czuje. Jest najwspanialsza na świecie i nie zmarnuje tej szansy jakiej dał mi Bóg. Z tymi myślami po jakimś czasie usnąłem.

Perspektywa Oli
Kolejne tygodnie mijały bardzo szybko. Po ostatnich zawodach w Engelbergu możemy wracać do domu na święta. Ten sezon nie jest dla Nas przychylny. Chłopcy nie mają takiej formy o jakiej sobie marzyli. Najlepiej sobie radzi do tej pory Kamil. Jednak to nie jest to co oczekiwał. Kolejny nasz przystanek to Turniej Czterech Skoczni. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję,że skoczkowie wypadną jak najlepiej. Właśnie pakuje swoje walizki do auta i ruszam w trasę do Wrocławia. Wigilię spędzam ze swoją rodziną, a potem jadę do Kamila rodziny. Wiadomo, stresuję się bardzo. Nie wiem jak jego rodzina mnie przyjmie. Oby nie było tak źle...
- Wiesz,że będę za Tobą tęsknić? - spytał Kamil.
- Oj, to tylko 2 dni - westchnęłam.
- Aż 2 dni - poprawił mnie.
Wtuliłam się w Kamila. Fakt też bardzo będę tęsknić,ale tylko 2 dni i znowu będziemy razem. Pocałowałam go jeszcze mocno na pożegnanie i wsiadłam do auta. Kamil miał dopiero za godzinę jechać do swojej miejscowości. Odpaliłam silnik i ruszyłam do Wrocławia. Coś czuję,że te święta będą wyjątkowe.

————————————————
Witam Was wszystkich!
Jak tam przygotowania do świąt? U mnie jest dobrze :) Do Wigilii jeszcze trochę, a ja już głodna xD
Na te święta daje kolejny rozdział :) Udało mi się tak w krótkim czasie napisać rozdział! Jestem z siebie dumna :D Chciałabym Wam również podziękować za prawie 5 tys. wyświetleń na blogu! Mimo tej długiej przerwy wyświetlenia nie spadły, co mnie bardzo cieszy ;) To tyle. Do następnego!

Wesołych Świąt,
życzy Crazy Girl








środa, 21 grudnia 2016

Rozdział 5

Pierwsze zawody tego sezonu. Klingenthal nie zawiodło! Atmosfera jest znakomita ,a niemieccy kibice nie zawiedli swoich skoczków! Do rozpoczęcia zawodów zostało 10 minut. Siedziałam jeszcze z chłopakami w domku zanim zaczną się rozgrzewać. Humory dopisywały chłopakom,byli ogólnie pozytywnie nastawieni do tego sezonu. Kruczek dawał im jeszcze ostatnie rady i ruszył na miejsce ,gdzie była już połowa trenerów. Skoczkowie poszli się rozgrzać ,a ja postanowiłam się trochę rozejrzeć i porobić jakieś zdjęcia. Czułam wzrok innych skoczków na sobie. Nie dziwię im się ,bo jestem tu nowa. Byłam tak zagapiona w aparat ,że nawet nie zauważyłam ,że na kogoś wpadłam.
- O matko przepraszam nie chciałam! - powiedziałam i podniosłam głowę. Wpadłam na nikogo innego ,jak na samego Gregora Schlierenzauera. No świetnie! Ku mojego zdumieniu uśmiechnął się.
- Nic się nie stało.
Głos miał życzliwy i z ciekawością mi się przyglądał.Po chwili zapytał:
- Jak się nazywasz?
- Jestem Ola.
- Gregor.
Uścisnął mi rękę. Przeszły mnie dreszcze. Cholera!
- Pracujesz tu?
- Tak, jestem fizjoterapeutką polskich skoczków. - odpowiedziałam.
- Szczęściarze - mruknął. Zaśmiałam się. Po chwili odwzajemnił śmiech. Czuję jakbyśmy znali się kilka lat. Chwilę jeszcze pogadaliśmy i Gregor musiał wrócić do rozgrzewki. Ja dalej robiłam zdjęcia. Norwedzy mnie zauważyli i zaczęli mi pozować. Pstrykałam fotki. Naprawdę zabawnie to wyglądało!
- Jak tam nastrój? - zapytałam Kennetha.
- Nie jest źle - odpowiedział - ale mogło być lepiej.
Dotknęłam jego ramienia. Musiałam go jakoś pocieszyć.
- Będzie dobrze, zobaczysz. Będziesz najlepszy! - po chwili namysłu dodałam - No może drugi, bo mój Kamil będzie pierwszy.
Zaśmialiśmy się. Zawody się zaczęły. Ruszyłam na swoje miejsce i zaczęłam obserwować widowisko. Na żywo jeszcze lepiej to wygląda niż w telewizji! Wszyscy polscy skoczkowie się zakwalifikowali. Na górze został już tylko Kamil. Odbił się i ruszył. Coś było nie tak. Polscy kibice jęknęli z zawodu. Stoch skoczył zaledwie 115 m i ledwo dostał się do niedzielnych zawodów. Nie tak to sobie każdy wyobrażał. Ja jednak zbytnio się tym nie przejęłam, to dopiero początek sezonu, ważne ,żeby na zawodach pokazał klasę. Jutro konkurs drużynowy, także trzeba się przygotować. Kwalifikacje wygrał Jurij Tepes. Widziałam złego Kamila jak szybko uciekł do swojego domku. Westchnęłam. Widziałam jak w moją stronę szedł Kruczek.
- Wszystko było dobrze, tylko problem jest z Kamilem - powiedział. - Pogadasz z nim teraz? Bo za jakieś 10 minut zbieramy się w domku i szybko omówimy otwarcie sezonu ,a potem wracamy do hotelu.
- Jasne, nie ma sprawy.
Kruczek uśmiechnął się i odszedł. Ruszyłam w stronę domku, lekko zapukałam. Zero odpowiedzi. Postanowiłam wejść. Zobaczyłam Kamila siedzącego na ławeczce. Akurat nie był już w kombinezonie. Podeszłam do niego.
- Wszystko dobrze? - zapytałam.
- Tak - odpowiedział automatycznie. Nie patrzył mi w oczy.
- Kamil nie musisz się załamywać to jest dopiero po...
- Mówiłem ,że jest w porządku cholera! - krzyknął. Zerwał się gwałtownie z ławki i patrzył rozeźlony na mnie. Zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Chyba też to zauważył ,bo po chwili się zreflektował:
- Przepraszam kochanie, ja nie wiem co się ze mną dzieje...naprawdę przepraszam.
- Jest w porządku. Jesteś doświadczonym skoczkiem i dużo od siebie wymagasz. To zrozumiałe.
Mocno się w niego wtuliłam. Kochałam to jak mnie przytulał, czułam się w nich tak bezpiecznie. Kocham go całego. Najwspanialszy na świecie facet.
- Kamil ja rozumiem ,że jesteś zły...,ale to dopiero początek prawda?
- Tak wiem. - westchnął - Jednak chciałem lepiej rozpocząć ten sezon. Ale...zapomnijmy o tym. Trzeba się przygotować na jutro!
No i w końcu się uśmiechnął! Wiadomo ,że wolę takiego Stocha. Po chwili weszła reszta ekipy z Kruczkiem.
- Ech te zakochane gołąbki - prychnął Dawid - Tylko byście się miziali ,gdzie popadnie!
- Dawidku jak ty znajdziesz miłość to tak samo będzie - puściłam mu oczko.
Po ogólnym omówieniu, wreszcie ruszyliśmy autokarem do hotelu. Byłam strasznie zmęczona ,a czekały mnie jeszcze papierki. Szybko zjadłam kolację i wzięłam się za tą okropną robotę. Ledwo zaczęłam, a do mojego pokoju wpadł Stoch.
- To ty jeszcze nie śpisz? - zdziwiłam się. Kamil uśmiechnął się zadziornie. O nie, ja już znam ten uśmiech...
- No wiesz - zaczął - chciałem nacieszyć się jeszcze moją dziewczyną.
- Nacieszyć w twoich ustach to znaczy 'kochanie czas na seks" - powiedziałam ironicznie. - Nawet o tym nie myśl Kamil. Tobie tylko jedno w głowie...
- Oj tam! Wy kobiety zawsze tak mówicie, a same nie potraficie bez tego żyć.
- Och tak? To dla twojej wiadomości ja taka nie jestem, chyba chodzi ci w tym momencie o dziwki. - warknęłam. Nie dość ,że jestem zmęczona to jeszcze mnie wkurza. Faceci!
- Kochanie, przecież żartowałem - usiadł obok mnie - ty naprawdę myślisz ,że mi chodzi tylko o to?
- Nie, oczywiście ,że nie Kamil - po chwili dodałam - przepraszam.
- To ja przepraszam. Nie chciałem Cię urazić.
Nie potrafiłam się na niego obrażać. Mocno wtuliłam się w jego tors. Uwielbiam jego perfumy.
- Dobra Kamil idź już spać, jutro czeka nas sporo roboty.
Mocno go pocałowałam.
- Dobranoc kochanie. - powiedział.
- Dobranoc - odpowiedziałam.
Kamil wyszedł ,a ja wróciłam do pracy. Skończyłam dopiero po północy. Byłam tak zmęczona ,że nawet nie poszłam pod prysznic tylko od razu usnęłam.

No i po ostatnich zawodach. Właśnie wracamy do Polski. Cóż więcej mówić - zawody jak zawody. W sobotę było sporo emocji bo walczyliśmy drużynowo o podium. Niestety przegraliśmy z Niemcami o 3 miejsce. Mówi się trudno, myślę ,że dodało to chłopakom więcej ducha walki - ich skoki były naprawdę piękne. W niedzielę nie było wcale gorzej, cała 6 znalazła się w "30" drugiej serii,najlepszy był Kamil ,który zajął 13 miejsce. Także pierwsze punkty PŚ zdobyte. Jestem zadowolona z moich chłopców, Kruczek również. Wracamy w wesołej atmosferze. Jeszcze ,gdzieś 2 godziny i będziemy w Szczyrku. Pobędziemy tam 2 dni ,a potem Nasz następny przystanek to Ruka w Finlandii. Tam to już musimy pokazać parę!
Jak to cudownie jest znaleźć się w moim ukochanym przysłowiowym "domu"! Zjadłam coś i ruszyłam się rozpakować. Spojrzałam na zegarek. Zbliżała się godzina 22. Chyba czas iść spać. Jednak zanim zdążyłam się w ogóle podnieść, ktoś wparował do mojego pokoju. Tym ktosiem był nie kto inny jak Kamil.
- Co ty robisz?
- Jak to co? Dzisiaj będę spać z moją ukochaną - wyszczerzył zęby. No tak, na zawodach mieliśmy "separację" to teraz musi mnie męczyć.
- Dobrze dziecko drogie - powiedziałam słodko - wskakuj do łóżka ,a ja pójdę się kąpać i zaraz do Ciebie wrócę.
- Dobrze mamusiu - odpowiedział dziecięcym głosem.
Po 15 minutach kąpieli, wyszłam z łazienki i wskoczyłam szybko do łóżka. Kamil jeszcze nie spał. Mocno wtuliłam się w jego tors.
- Kocham Cię wiesz o tym Ola?
- Wiem, Ja Ciebie też kocham.
Wtuliłam się mocniej. W końcu oboje usnęliśmy.


Przygotowania poszły pełną parą. Te ostatnie 2 dni były bardzo intensywne. Kruczek starał się eliminować błędy skoczków, dawał im rady, a oni je wykorzystywali. Atmosfera była średnia. Chłopcy nie byli za bardzo rozmowni, nie dziwię im się. Startują w najważniejszych zawodach i to najwyższej rangi, więc presja jest i to nie mała. Ostatni wieczór przed wyjazdem spędziłam z chłopakami grając w karty. Był późny wieczór, ale wszyscy nie byliśmy jakoś bardzo senni.
- Ej to nie fair! - krzyknął Kubacki - Wygrywasz już 5 raz z rzędu!
Dawid spojrzał spod byka na Żyłę.
- Wiesz jak się umie grać ciołku to się nie dziw, że wygrywam. - powiedział Wiewiór.
- Pff - prychnął Dawid - Kończe z tym bo to nie ma sensu.
Zgodziliśmy się z nim. Już dawno było po 23 ,więc trzeba było iść spać. Oczywiście Kamil musiał spać ze mną, bo wcale nie wytrzymałby ,gdyby nie miał się do kogo przytulić. Jak z dzieckiem...Ale za to go kocham. Za to ,że jest kochany i najlepszy na całym świecie. Nic lepszego nie mogło mi się przytrafić.

——————————————
Witam Was po tej dłuższej przerwie! Macie prawo być na mnie źli - rozumiem to doskonale , bo sama się zawiodłam. Miałam tutaj już być w sierpniu, ale ciągłam to i ciągłam...Teraz wacam z kolejnym nowym rozdziale. Taki prezent na święta ode mnie :D Myślę,że Wam się podoba. Są małe niedociągnięcia, więc wybaczcie. Nie piszę jak profesjonalistka, więc zrozumcie. Zbliżają się święta, więc życzę Wam dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze :) I oby rok 2017 był lepszy od poprzedniego! :D


+ Jestem dumna z naszych skoczków <3 Naprawdę pokazują klasę! Z Kamila jestem najbardziej dumna, bo w końcu wrócił nasz mistrz :) Oby ten sezon był znakomity!

Pozdrawiam,
Crazy Girl




czwartek, 4 sierpnia 2016

Przepraszam.

Zawiodłam Was. Zawiodłam Was na całego, zresztą ja siebie również zawiodłam. Obiecałam ,że wrócę tu na początek wakacji i tak jakoś to wszystko się przedłużało, potem brak weny. Nie chcę się tu tylko tym tłumaczyć, przyznam się ,że lenistwo mnie wzięło na maksa. Teraz chcę to wszystko naprawić i mam nadzieję ,że dalej czekacie na kolejny rozdział :) Tak jak mówiłam, skończę tą historię nawet jeśli miałabym ją pisać 2, a nawet 10 lat. Wróciłam z obozu wypoczęta i mogę działać. Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział, ale myślę ,że w tym miesiącu :) Mam nadzieję ,że nie obraziliście się na mnie i dalej obserwujecie bloga!

wtorek, 26 kwietnia 2016

Zawieszam!

Z przykrością muszę stwierdzić ,że zawieszam bloga na czas nieokreślony :(
Mam brak weny ,a na dodatek dość sporo na głowie. Zbliża się już koniec roku szkolnego, muszę popoprawiać i podnieść się w nauce ,żeby mieć jak najwyższą średnią. Do tego jeszcze zbliża mi się projekt gimnazjalny ,a do tego podchodzę bardzo poważnie. Nie znaczy to ,że już nie dokończę tej historii. To co to nie! Bardzo się do niej przywiązałam i postaram się ją dokończyć :) Kiedy wrócę? Najprawdopodobniej dopiero po wystawieniu ocen i zakończeniu roku. Czyli w czerwcu. Nie obiecuje ,że tak się stanie bo np. mogę wrócić później ,albo wcześniej. To wszystko zależy ode mnie. Mam nadzieję ,że mnie rozumiecie i mi wybaczycie to. Życzę Wam dużo zdrowia, trzymajcie się jakoś i spełniajcie marzenia! Pozdrawiam :)

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 4

Usłyszałam pukanie do drzwi. Kogo to niesie o tej porze? Jeśli to znowu Gangnes wrócił z propozycją imprezy to chyba go uduszę...Jakie było moje zdziwienie gdy ujrzałam Kamila! Stał tak i patrzył się na mnie. Widać ,że zabrakło mu słów. Zmierzyłam go chłodnym wzrokiem i zapytałam:
- O co chodzi?
- Możemy porozmawiać? Proszę to jest ważne!
Kiedy tak na mnie patrzył ,czułam jak miękną mi nogi. Cholera. Westchnęłam tylko i otworzyłam szerzej drzwi, gestem zapraszając go do środka. Zamknęłam drzwi. Odwróciłam się i zauważyłam ,że Kamil stoi zbyt blisko mnie. Nawet za blisko...Szybko ominęłam go i stanęłam przy drzwiach balkonu, obserwując widok przez szybę. Nadal milczał. Nie wytrzymałam już tego napięcia. Spojrzałam na niego. Stał tak po prostu i nie wiedział co powiedzieć.
- Co chcesz ode mnie? - powiedziałam chłodno. Nadal byłam na niego zła na to co powiedział na imprezie.
Stoch przeczesał swoją ręka włosy i zrobił kilka kroków do mnie. Zrobiło mi się gorąco. W blasku księżyca wyglądał tak cholernie przystojnie.
- Chciałem Cię przeprosić. Za tą imprezę - zaczął -Naprawdę nie wiem czemu to powiedziałem. Przepraszam.
- Mogę wiedzieć czemu powodem była ta nasza kłótnia? - spytałam. Ciekawiło mnie to bardzo ,bo nigdy nie miałam z nim takich spięć.
- Okej. Czas wyznać ci prawdę. Zwlekałem z tym od dawna. Bałem się ,że nie zaakceptujesz tego co ci teraz wyznam. - znowu zrobił kilka kroków w moją stronę. Stał niebezpiecznie blisko. Jednak nie odsunęłam się. Za to czułam ,że robi mi się coraz bardziej gorąco.
- Proszę powiedz mi o co ci chodzi - powiedziałam.
Wypuścił powietrze. Widać ,że zależało mu na tym co chce wyznać. Podszedł teraz bardzo blisko. Popatrzył na mnie...z czułością? Nie,chyba mi się wydawało! Odgarnął moje kosmyki włosów z twarzy. Boże chyba dostanę zaraz palpitacji serca! To co jednak mi powiedział, kompletnie zwaliło mnie z nóg.
- Kocham Cię.
Zamarłam. Czy ja śnię? Facet ,o którym marzę od pierwszego wejrzenia wyznał mi miłość? To chyba sen! Halo niech mnie ktoś uszczypnie!
- Mo..możesz powtórzyć? - wykrztusiłam. Kamil uśmiechnął się tylko.
- Kocham Cię! Kocham Cię od pierwszego wejrzenia! Jesteś moim marzeniem,moim całym życiem! Nie potrafię już dużej tego ukrywać! Ciągle o Tobie myślę,śnię! A kiedy widziałem Cię z tym Norwegiem myślałem ,że wyjdę z siebie tak byłem cholernie zazdrosny! Myślałem ,że miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje ,ale jednak myliłem się. Kocham Cię! - zakończył.
Miałam łzy w oczach. To nie sen. On jest tutaj i mówi mi te wspaniałe rzeczy. Jest już tylko mój. W odpowiedzi wpiłam się w jego usta. Poczułam jak jego wargi wykrzywiają się w krzywy uśmiech. Na początku całował mnie delikatnie i czule. Potem nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Nawet nie wiem kiedy siedziałam już okrakiem na jego kolanach na moim łóżku. Skoczek całował mnie wszędzie; doprowadzało mnie to już do szaleństwa. W końcu musieliśmy zaczerpnąć powietrza.
- Uwielbiam Cię - wyszeptał - Jesteś już tylko moja.
- Twoja - powtórzyłam.
Znowu wpił się w moje usta. Czułam jak chce ściągnąć mi moją bluzę. Zrobiłam to szybkim ruchem. Cały czas całując ,schodził coraz niżej ustami ,aż w końcu dotarł do moich piersi. W międzyczasie ściągnął swoją koszulkę. Zaczerpnęłam głośno powietrza na widok jego mięśni, on uśmiechnął się tylko. Było mi tak dobrze w jego ramionach. Czułam się już tak podniecona ,że nie liczyłam czasu mijającego bardzo szybko. Znalazłam się pod nim. Byliśmy już kompletnie bez ubrań. Kamil zajął się moimi piersiami ,a ja jęczałam tylko z rozkoszy. Schodził coraz niżej ,aż w końcu znalazł się w moim czułym punkcie. Po chwili poczułam jego wijący język. Jęknęłam. Doprowadzał mnie do prawdziwego szaleństwa! Po dłuższym czasie czułam nadchodzący orgazm. Skoczek znów na mnie spojrzał i czule mnie pocałował.
- Jesteś niesamowita. Cudownie dochodzisz - wyszeptał. Jego oczy błyszczały jak iskierki. Był cudowny.
Po chwili poczułam go w sobie. Znaleźliśmy wspólny rytm. Był nam bardzo dobrze; szeptaliśmy tylko swoje imiona. Znowu poczułam nadchodzący orgazm; Kamil też. Doszliśmy praktycznie w jednakowym czasie. Po tym wszystkim oboje padliśmy zmęczeni na łóżko. Stoch przykrył nas kołdrą. Znowu na niego spojrzałam.
- Czemu się tak na mnie patrzysz?  - zaśmiał się.
- Nie mogę uwierzyć ,że to się dzieje naprawdę. - odpowiedziałam.
- To uwierz. Jesteś już tylko moja ,a ja Twój - uśmiechnął się - Kocham Cię strasznie.
- Ja Ciebie też.
Czułam się szczęśliwa! Po jakimś czasie usnęłam w ramionach mojego mężczyzny.

Obudziły mnie promienie słońca padające akurat prosto na moją twarz. Chciałam się rozciągnąć, jednak poczułam ,że nie jestem sama w łóżku. Gwałtownie otworzyłam oczy i spojrzałam w bok. Zobaczyłam czuprynę brązowych włosów. Momentalnie zrobiło mi się duszno. Wszystkie wspomnienia wczorajszego wieczoru wróciły. Kamil spał sobie spokojnie. Wyglądał tak słodko podczas snu. Miałam go ochotę pogłaskać po policzku, jednak przerwał mi krzyk:
- No kurwaaa! - krzyknął Dawid na cały korytarz.
Stoch zerwał się gwałtownie. Zaczęłam się śmiać.
- O co chodzi? - spytał zaspany. Spojrzał na mnie. Ja już płakałam ze śmiechu. Znowu usłyszeliśmy krzyk Dawida.
- Piotrek ja Cię zabije gnoju jeden!
Drzwi otworzyły się gwałtownie. Do pokoju wpadł rozjuszony Kubacki. Gdy na niego spojrzeliśmy zaczęliśmy płakać z Kamilem ze śmiechu. Był cały z mąki.
- Gdzie jest ten cholerny idiota?! - spytał się. Gdy nas zobaczył momentalnie zapomniał o tej sprawie. Na jego twarzy pojawił się szatański uśmiech - No, no ,no kogo my tu mamy...
- Dawidku nie przesadzaj już. - jęknęłam.
Zanim odpowiedział do pokoju wpadł Piotrek. Spojrzał na nas ,a potem na Dawida.
- O kurwa.
- I co kurwujesz? Ty lepiej patrz kretynie co ze mną zrobiłeś! - krzyknął rozzłoszczony Kubacki.
Żyła wytrzeszczył oczy.
- To nie o Ciebie chodzi pacanie! Tylko o nich! - wskazał ręką na nas.
- A co my znowu zrobiliśmy? - odpowiedział Kamil.
-Jak to co? - prychnął - Było Was słychać w nocy jak cholera!
Jęknęliśmy. Czy naprawdę było nas słychać? Stoch wygonił chłopaków z pokoju, przebraliśmy się w spokoju. Kiedy już się czesałam ,poczułam jak ręce Kamila oplatają mój brzuch. Zaczął całować moją szyję.
- Czy ty nigdy nie masz dość?
- Ciebie nigdy kotku - puścił oczko.
Zeszliśmy razem na śniadanie, trzymając się za ręce. To było cudowne uczucie. Kiedy weszliśmy do stołówki rozległy się gwizdy przy stole naszych chłopaków. Wszystkie głowy spojrzały w naszą stronę. No świetnie! Napotkałam spojrzenie Gangnesa. Miał nietęgą minę, jednak uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam. Resztę dnia spędziliśmy z Kamilem na leniuchowaniu. Czułam się w jego towarzystwie znakomicie. To co się wydarzyło na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Wieczorem leżeliśmy wtuleni na moim łóżku i oglądaliśmy jakąś komedię. Było już bardzo późno ,a Kamil zasypiał na moim ramieniu.
- Kamil! - szturchnęłam go.
- Hmm? - mruknął.
- Zbieraj się! Musisz iść spać ,bo jutro zawody.
- Tak, tak - wymruczał. Cholera!
- Kamil noo! - jęknęłam - Zbieraj ten swój tłusty tyłek i zmykaj!
- Ej no tylko nie tłusty! - oburzył się. Wstał i podszedł do drzwi. Odwrócił się jednak z chytrym uśmieszkiem.
- Nie dostałem jednak jeszcze buziaka na dobranoc. Bez tego nie usnę. - wygiął usta w podkówkę. Przewróciłam oczami. Jak dziecko! Podeszłam do niego i musnęłam jego wargi.
- Już? - zapytał.
- Hmm...troszeczkę za mało skarbie.
Znowu go pocałowałam. Bardziej namiętnie. Gdybym to nie przerwała wiadomo jakby się skończyło..
- Dobra stop! - powiedziałam - Marsz do łóżka!
- Dobranoc. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Zamknęłam drzwi i ruszyłam pod prysznic. Gdy tylko znalazłam się w łóżku, szybko usnęłam. Usnęłam już jako ta szczęśliwa.

____________________________________________________________________________
No i jest kolejny rozdział! To się dzieje :D
Jednak nie będzie tak zawsze kolorowo jak jest teraz :) Zresztą zobaczycie w kolejnych rozdziałach. Ja już w głowie mam kolejną historię na bloga xD Jednak na razie nic nowego nie będę tworzyć.
Chciałabym podziękować Wam za tyle wyświetleń! Jestem prze szczęśliwa :)
Do następnego! Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło! :***

                                      Czytasz = komentujesz :)